
Kolorowy świat kryształu – Huta Julia w Piechowicach
Jeśli planujecie urlop w Szklarskiej Porębie lub okolicach, koniecznie odwiedźcie Hutę Julia. To miejsce, które natychmiast przeniesie Was w kolorowy świat delikatnych cudeniek. Gwarantuję miłość od pierwszego wejrzenia!

Huta szkła kryształowego Julia to jedno z tych miejsc, które kocha się od razu. Budynki z zewnątrz wyglądają niepozornie, ale wystarczy wejść do jednego z dwóch znajdujących się tam sklepów firmowych by zrozumieć, że mamy właśnie przyjemność przebywania w miejscu inspirującym i magicznym.
Jeden ze sklepów oferuje wyroby z kryształu w kolorze naturalnym, drugi natomiast zaskakuje barwami i kształtami. Mimo tego, że byłam tam już parę razy, to zawsze mam nieodpartą ochotę wykupić dosłownie wszystko, co się tam znajduje.

Jednak sklepy to tylko malutka część tego, co tak naprawdę oferuje Huta Julia. Miejsce to to przede wszystkim zakład, w którym produkuje się szkło. Huta jest oczywiście otwarta dla zwiedzających, naprawdę warto więc skorzystać z okazji i przekonać się na własne oczy, jak wygląda proces wyrobu szkła kryształowego.
Huta Julia – trochę historii
Zanim jednak przejdziemy do zwiedzania, zajrzyjmy na karty historii. Huta Julia powstała w 1866 roku, kiedy to Friedrich Wilhelm Heckerts zbudował tu zakład zdobienia szkła, specjalizujący się w wyrobie kryształowych żyrandoli i luster.

Dolny Śląsk był wówczas jednym z głównych zagłębi różnych hut szkła. Dlaczego? Bo pełno tu kamienia kwarcowego (o czym warto przekonać się na własne oczy podczas licznych wędrówek po okolicach), a to właśnie on jest podstawowym surowcem potrzebnym do wytopu szkła.
Wkrótce Heckerts uruchomił tu piece hutnicze i rozpoczął wyroby produktów szklanych. Paręnaście lat później huta połączyła się z dwoma podobnymi zakładami znajdującymi się w pobliskich miejscowościach i zaczęła produkować szkło, używając nazwy Huta Józefina.

Po wojnie huta, jak wszystkie inne nieruchomości znajdujące się na tym terenie, przeszła w polskie ręce. Jej nazwę zmieniono na Julia, a produkty stały się dobrem luksusowym, niezwykle modnym w okresie PRLu. Kto z nas nie pamięta babcinych kryształów stojących w szafce za szkłem???
Wraz z upadkiem komuny zakłady szklarskie na Dolnym Śląsku podupadły. Większość z nich została zamknięta, a kryształ odszedł do lamusa, bo kojarzył się właśnie z komuną, od której każdy chciał się odciąć. Bankrutowały po kolei huty w Polanicy, Stroniu, Szczytnej. Wraz z nimi odchodziła historia cudownego polskiego rzemiosła artystycznego, która dopiero teraz jest na nowo odkrywana przez pasjonatów.
Na szczęście los oszczędził Hutę Julia. Została wykupiona przez prywatną rodzinę, która przywróciła jej dawny blask. Dziś wyroby z Piechowic znów uważane są za rarytas, tak w Polsce jak i zagranicą. Zresztą większość tego, co dziś produkuje się w Julii, trafia właśnie na zachód.

Zwiedzanie Huty Julia
Oprowadzania po Hucie Julia odbywają się regularnie, duża więc szansa, że jeśli przyjedziecie tu w sezonie, to wejdziecie od razu. I koniecznie z tego skorzystajcie – w czasie zwiedzania zagłębicie się w proces powstawania szkła kryształowego (które od tego zwykłego różni się większą dekoracyjnością i gęstością), przyjrzycie się, jak pracują hutnicy i przekonacie się na własne oczy, jak nieprawdopodobnie muszą być zręczni, by zrobić te kryształowe cudeńka.
W środku jest ciepło, kolorowo i niesamowicie. Moje dzieciaki były zupełnie oszołomione, szczególnie gdy zobaczyły, jak dmucha się w rozżarzone szkło, by uzyskać odpowiedni kształt naczynia. Mnie oczarowały właśnie kolory i precyzja wykonania. Widząc, jak wiele wysiłku trzeba, żeby powstało jedno kryształowe naczynie, od razu rozumie się, dlaczego jest tak cenne i kruche jednocześnie. Dla dzieciaków to cudowna okazja, by naprawdę poczuły, co kryje się za słowem rzemiosło artystyczne, a jednocześnie zachłysnęły się magią dekoracyjnego kryształu, poznały jego ciepło i potrafiły go potem odróżnić od zwykłego szkła.
Spróbuj swoich sił
Oprócz zwiedzania, Huta Julia organizuje także różnorodne warsztaty. Nam nie udało się wziąć w nich udziału, ale już samo zerknięcie na pomieszczenie, w którym się odbywają, wzbudziło w nas chęć na artystyczne eksperymenty!
Jest wybieracie się w Izery, zerknijcie do mojego artykułu na portalu Dzieciochatki – znajdziecie tam więcej lokalnych inspiracji!
Zainteresował Cię ten wpis? Zapisz się na mój newsletter! Otrzymasz dostęp do dalszych materiałów edukacyjnych, informacje o nowych inicjatywach i wiele inspiracji!

